piątek, 1 maja 2015

Rozdział 35

- Kurwa, Lily – głos Liama był szorstki, ale nie dlatego, że kłócił się z dziewczyną, lecz dlatego, że pojął kto ich zdradził.
- Liam, spokojnie… Obiecałeś mi, że się z nim nie skontaktujesz.. On wie gdzie jesteśmy, rozumiesz?! - westchnęła idąc do niego wolno, utykając lekko. Dała mu dłonie na ramiona.
- Nie rozumiesz…  Ja myślałem, że mogę mu ufać. Był moim przyjacielem, a teraz co? – warknął, a jego dłoń uderzyła o stół. – Pieprzeni ludzie, nikomu nawet zaufać nie można…
- Ej, ej, ej! Nie rzucaj słów na wiatr, Payne, bo możesz zrobić sobie nimi krzywdę, kiedy okażą się ostre jak noże, gdy do ciebie wrócą – pogroziła mu palcem i łapiąc jego podbródek, zmusił go aby na nią spojrzał.
Patrzył na nią z góry, jednak wydawała mu się od niego dziesięć razy większa, kiedy w jej oczach była powaga i siła.
- Ludzie to kurwy, Liam, ale nie wszyscy. Możesz ufać mi, Zaynowi, i ludziom którzy są przy tobie od wielu, wielu lat. A co z twoją rodziną? Im te nie ufasz? – zmarszczyła brwi, zdając sobie sprawę, że ani razu nie słyszała z ust swojego chłopaka słów „mama” czy „tata”. Odgoniła szybko te myśli, aby nie zaprzątać sobie nimi głowy.
- Ufam Lily, ufam… Chociaż nie masz racji bo Jogi’ego znam siedem lat, czyli dłużej niż Zayna, a jednak mnie zdradził – syknął przez zęby, przez co dostał z liścia od Black.
- Jeszcze raz sykniesz to wyjebie cię z domu, Liam. Rozumiesz? – westchnęła i usiadła na krześle nie mogąc już utrzymać się na nogach. Na jej nogawce spodni pojawiła się mała plama krwi. Złapała się za tamto miejsce, nie chcąc pokazywać tego mężczyźnie, ale było za późno. Złapał ją na nadgarstek i podwinął spodnie.
Na łydce, z rany dziewczyny sączyła się czerwona ciecz. To nie było normalne, gdyż rana powinna się już dawno zagoić, zszyta i zabandażowana parę tygodni temu. Liam od razu wstał i wyciągnął apteczkę jednak otwierając ją. Zorientował się, że nie mają nawet gazików… Największy problem był w tym, że nie miel już jak kupić nowych, gdyż ostatnie pieniądze wydali na naboje do broni i jedzenie.
Odwrócił się gwałtownie do dziewczyny z zakłopotanym uśmiechem.
- Chyba powinniśmy jechać na pogotowie, Lily… - powiedział cicho i kucnął obok niej.
- Wiesz, że nie możemy – przetarła twarz dłońmi. Na dzisiejszy dzień było dla niej za dużo i wolała chyba mieć amputowaną nogę.
- To co chcesz zrobić? Lily, pomyśl, że to może się źle skończyć – skrzywił się.
- Nic… Zapomnij o tym i ciesz się, że Zayn nareszcie gdzieś wyszedł – uśmiechnęła się i zasłoniła szybko łydkę, zmieniając temat.
- Nie jestem taki naiwny, kochanie, ale tak, cieszę się – kiwnął głową i przysiadł na krześle.
- Może się zakochał – zachichotała wstając i idąc do łazienki, próbują iść normalnie.
- Nie udawaj… Wolę widzieć, że utykasz i przynajmniej nie udajesz… - Liam podszedł do niej i wziął ja na ręce. – Chodź, powinniśmy to jakoś przemyć – ruszył do łazienki. Blondynka zarzuciła mu ręce na szyje i patrzyła z zaciekawieniem, na jego zamyślony wyraz twarzy. Ciekawiło ją to o czym myśli, kiedy zmarszczył lekko brwi, najprawdopodobniej intensywnie się zastanawiając. Pogładziła jego kark lekko, przez co chłopak popatrzył na nią szybko.
- Liam… O czym ty myślisz, skarbie – westchnęła i usiadła na wannie, kiedy mężczyzna przyniósł ją tam i postawił na ziemi.
- O tym, co mi mówiłaś… O zaufaniu – wziął ręcznik i namoczył go w wodzie, biorąc wodę utlenioną. – I o zaufaniu do innych… Dawaj nogę – kiwnął głowa pokazując żeby odsłoniła ranę. Zrobiła tak i oparła stopę o ścianę, zaciskając usta z bólu. Rozcięcie cholernie piekło.
Payne zaczął delikatnie oczyszczać ranę, patrząc na kamienną twarz swojej dziewczyny. W środku jedna chciało jej się krzyczeć, kiedy pierwsze krople wody utlenionej, skapały na podrażnioną skórę.
- Możesz mnie bić, jeśli cię boli – uśmiechnął się słabo czując jak dziewczyna zaciska palce na jego ręce. Zamknęła oczy, a z ich kącików popłynęły pojedyncze łzy.
- Kur… Jak to cholernie boli, Li… Proszę, zrób coś z tym – wytarła krople szybko ręką, ale ich miejsce zajęły po chwili kolejne.
- Lily, wytrzymaj proszę – szepnął chłopak i wystukując numer Zayna owinął nogę dziewczyny w ręcznik. Prosząc przyjaciela o kupienie za coś opatrunków, zacisnął materiał zatrzymując odrobinę kapanie krwi na kafelki łazienki. Dał dłoń dziewczyny na końcówkę ręcznika, aby go przytrzymała i pobiegł do pokoju biorąc jakoś czystą koszulkę. Rozdarł ją i wracając, zmienił ręcznik a prowizoryczny bandaż.
- To będzie dużo lepsze – szepnął i zawiązał koszulkę ciasno aby nie spadła. Przytulił Lily do siebie, a ta odetchnęła.
- Trochę lepiej – skłamała zaciskając malutkie rączki na torsie chłopaka. Wziąwszy kobietę na ręce, Liam zniósł ją do salonu na kanapę i położył, aby odpoczęła.
Po parunastu minutach zjawił się Malik niosąc w dłoni parę bandaży, gaziki i plastry zaciskowe, na rany otwarte. Czując ulgę, przy zmianie opatrunku, na profesjonalny sprzęt, Lily odprężyła się trochę i uśmiechnęła przy powolnym ustępowaniu  bólu.
- Jak się czujesz? – Zayn usiadł obok dziewczyny, patrząc na świeżo zawiniętą nogę.
- Lepiej, dziękuję – uśmiechnęła się lustrując go wzrokiem. Nagle szybko się podniosła i odchyliła kawałem jego koszulki. – O matko, Zayn, co to jest?! – zapiszczała widząc ślad pocałunku czerwoną szminką.  Pisk od razu przykuł uwagę Liama, który wyciągając rękę do przyjaciela i przybił mu żółwika.
- Wreszcie stary – zaśmiał się czochrając go.
- Dzięki – mulat uśmiechnął się lekko i popatrzył na ślad, na swoim obojczyku. – To nie miało wyjść na jaw – zaśmiał się ścierając to.
- Chyba ci nie wyszło – zachichotała dziewczyna i przytuliła ciemnego bruneta mocno. – Jestem dumna, że kogoś masz Zayn. To słodkie – powiedziała z uśmiechem uważając, aby nie zrobić sobie krzywdy w ranę.
- Też się cieszę – wyszczerzył się pokazując białe zęby. – Liczyłem na to, kiedy się z nią bliżej poznam.
- A zdradzisz mi jej imię? Proszę – dziewczyna złożyła dłonie i popatrzyła błagalnie na przyjaciela, i jak na to nie patrząc, byłego chłopaka.
- Nie – jęknął. – To niespodzianka. Obiecuję ci, że kiedyś ją poznacie… Nawet niebawem – zaśmiał się cicho.

- Kurcze… Ta szminka jest w moim ulubionym kolorze – uśmiechnęła się dziewczyna. –Była z limitowanej edycji MAC’a – westchnęła cicho. – Kiedyś miałam taką, ale ją zgubiłam. Będę musiała ją pożyczyć od twojej dziewczyny – uśmiechnęła się i do końca wytarła szminkę ze skóry chłopaka.


__________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hej ludzie. Daje 35 rozdział z małym zapałem. 
Chce powiedzieć tym co to jeszcze czytają że po Policemanie szykuję kolejną część, jednak ważne jest to, aby ktoś ją czytał. Więc jeżeli możecie to skomentujcie abym wiedziała że pisze to dla kogoś.

Powiedzcie co sądzicie. Mgę wam zdradzić że to jest PRZED OSTATNI rozdział xd cieszycie się? Bo ja chyba tak xd
Mam nadzieje że chcecie kolejną. Do następnego moi drodzy :*

10 komentarzy:

  1. Juz koniec pierwszej części? :O @mortajuliana

    OdpowiedzUsuń
  2. O proszę, proszę! Nie spodziewałam się tego, że nasz Zayn znajdzie sobie dziewczynę :D Miłe rozczarowanie ^^
    Szkoda, że to już przedostatni rozdział, ale cieszę się, że będzie 2 część :3
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  3. jeju, tbh to się trochę boję, bo zazwyczaj jak się kończy jakaś część ff i ma się rozpocząć nowa to dzieje się coś dramatycznego...
    rozdział jest cudny i jestem w chuj ciekawa z kim spotyka się Zayn...
    czekam na kolejny xx
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  4. Swietny *-* oczywiscie jak zawsze nie moge sie doczekac drugiej czesci rowniez awww super ze ona bedzie *___* @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  5. idealny jak każdy <3
    @perfpaynox

    OdpowiedzUsuń
  6. Mega rozdział. W sumie jak każdy. Czekam niecierpliwie na nexta. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział !
    No ale tak: dzisiaj milutko, wesoło, a w kolejnym rozdziale na pewno wydarzy się coś okropnego :D
    Jak najbardziej będę czytała drugą część tego opowiadania xD Już nie mogę się doczekać :)
    /@zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  8. O ludzie, jestem z toba od pierwszego opowiadania, nie nogę uwierzyć ze juz nie długo kończysz drugie! Przyzwyczaiłam sie do tej cholernej radości, jaka dawało mi wchodzenie tu i czytanie😔 ale trudno, trzeba isc dalej! Rozdzial jak zwykle świetny, szkoda ze taki krotki:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział wspaniały ❤ nie mogę doczekać się następnego

    OdpowiedzUsuń

Szablon by @Lyvia_x