sobota, 21 marca 2015

Rozdział 32

Jeżeli tu jesteś prosze zostaw nawet najkrótszy komentarz x.

Kiedy Liam usłyszał za sobą trzaśnięcie drzwiami, nawet się nie obrócił. Po prostu szybkim krokiem ruszył przed siebie i oddzielił się od tej pieprzonej sytuacji. Nie obchodziło go, czy będą się pieprzyć, czy ona go pobije. W tamtej chwili miał wszystko gdzieś, chociaż wiedział, że nie powinien.
Szedł, a właściwie to biegł. Wyglądał jakby był wyrwany z buszu. Ale jedyne o czym myślał, to o tym, że jego własny przyjaciel nie umie trzymać rąk przy sobie.
Zwolnił kroku kiedy w płucach zaczęło go drapać, a oddech miał ciężki i głośny. Przystanął na chwilę, opierając sie ręką o drzewo.
Lily miała racje... Gdyby nie ona, teraz siedziałby prawdopodobnie przy biurku w komisariacie. Nie wiedząc nawet czego chciał bardziej, ucieczki czy spokojnego poukładanego życia, zaczął iść dalej. Wolał nie wybierać, ponieważ obie rzeczy były dla niego ważne. To głupie, ponieważ pracy nie da się kochać, a dziewczynę tak. O to chyba bardziej, niż swoją pieprzoną rodzinę.
Wzrok miał wbity w chodnik. W jednej chwili jego twarz zmieniła się z rozgniewanej, nabuzowanej na łagodną, a raczej zdezorientowaną, tak szybko jak zmienił prędkość poruszania  się.
Wolisz kochać, czy gonić za tymi pojebanymi ludźmi Liam co? Tak się na nią wydarłeś, jakby ci życie zniszczyła, a tak na prawdę, to ona nadała mu sens chuju...
Popatrzył na zegarek. Wbrew pozorom jego mały spacer zajął dwie godziny i wcale nie była to wycieczka po okolicy, tylko odejście daleko, daleko od domu. Rozejrzał sie dookoła. Robiło się ciemno a na horyzoncie, słońce chowało się za oceanem. Westchnął cicho i odwrócił się na piecie, próbując zlokalizować, którędy ma wrócić. Zrobił parę kroków w tą, parę we w tą. Nie musiał czekać długo, aż na ulicy zrobiło się całkiem ciemno i ponuro, nie licząc ledwo świecących lamp. Może to jest i Los Angeles, ale nie każdy jest tutaj aniołem.
Wyciągnął telefon z kieszeni i włączył nawigacje, czekając, aż ona wskaże mu trasę do domu. Po prostu nie wiedział gdzie jest, a jego męska duma nie pozwalała spytać się o drogę. Tupał po cichu nogą niecierpliwie. Pieprzona komórka…
Zanim na ekranie wyświetliła się mapka poczuł czyjąś dłoń na ramieniu, a za sobą cichy, niski głos.
- Chyba zgubiłeś drogę chłopaczku? Pozwolę ci ją znaleźć - i to było wszystko co usłyszał, zanim przed oczami zrobiło mu się ciemno.

Kiedy sie obudził, odruchowo dotknął swoich kieszeni. Puste. Brak pieniędzy, brak telefonu. Skurwysyn go okradł, a on nawet nie zdążył zareagować. Jesteś wyszkolonym policjantem czy cipą?
Wstając poczuł pulsujący ból głowy, a kiedy sie za nią złapał pod palcami poczuł lepką ciecz. Już zimną, częściowo zaschniętą, ale dalej tam była. Kuśtykając powoli, aby nie wywalić się przez zawroty głowy, podążył do budki telefonicznej, która była niedaleko. Wszedł do niej i przysiadł, czoło opierając o szybę małego schronienia. Przeszukał jeszcze raz kieszenie kurtki znajdując w nich pięćdziesiąt centów. Lily zawsze je tam dawała na wszelki wypadek. Znała sytuacje, w których nieoczekiwanie musisz zadzwonić, a nie masz telefonu. Wrzucił je do automatu i wykręcił najgorszy numer jaki mógł. Numer Jogi’ego. Po paru sygnałach w słuchawce rozbrzmiał znany mu głos, zaspanego kolegi.
- Halo? - zapytał ziewając. Pewnie nawet nie popatrzył jaki to numer. Typowe dla informatora. Ich nie odchodzi kto dzwoni. Obchodzi ich opłata, bo taki właśnie był cel. Dostanie pieniędzy za informacje.
- Jogi... To ja... - powiedział drżącym głosem Payne. Strata krwi dużo go kosztowała, energię także. Makura od razu się rozbudził, słysząc zbolały głos przyjaciela.
- Liam? Co sie stało? - zapytał. W tle rozbrzmiewał ryk silnika. Leciał samolotem, tego detektyw był pewny.
- Słuchaj... Ja ci powiem gdzie jesteśmy... Okradli mnie. Potrzebuje pieniędzy, oni nie mogą się dowiedzieć  - tłumaczył brunet ochrypłym głosem. – Muszę ją chronić, a bez ciebie mi się nie uda…
- Gdzie jesteście? Lecę właśnie do Stanów...
- W LA Jogi... – westchnął. Czuł w kościach, że jednak azjata miał pojęcie gdzie są.
- Bedę tam za 3 godziny... Nie ruszaj sie gdziekolwiek jesteś... Nie możesz - powiedział pewnie i rozłączył sie pozostawiając chłopaka samego w tej zdechłej budce telefonicznej.
Przez samotność w głowie Liama coś się zaświeciło. Wspomnienia przelatywały jeden po drugim, aż w końcu znalazły to czego chciał. Jedyną rzeczą jaka kojarzyła mu się z telefonami w budkach była jego dziewczyna. To ona tajemniczo do niego z nich dzwoniła, to ona usilnie nie chciała, aby chłopak się o niej dowiedział zbyt wiele… A jednak od tamtego czasu wiele się zmieniło: ich relacja, jej relacja z Zaynem, tak samo jak jego. Miejsce w którym są i to, co do siebie czują… Albo to co on czuje do niej. Bo ją kocha i tego jest pewien.


Detektyw zasnął, aż do czasu, kiedy Jogi nie potrząsnął nim lekko. Było jasno, zapewne koło szóstej rano. Zmartwiony wzrok Azjaty, nie wskazywał na to, że głowa mężczyzny jest w dobrym stanie. Z pomocą informatora Payne wstał i oparł się znowu o szybę.
- Jak mnie znalazłeś? – zapytał cicho mężczyzna. Zmarszczył brwi lekko.
- Umiem wyszukiwać adres IP, Liam – zaśmiał się cicho Jogi. Wyciągnął zwój banknotów i dał Liamowi. Tak samo nowy telefon. – I masz ich nie zgubić. Jasne?
- Tak, tak… Czemu leciałeś do Stanów? – zapytał bez ogródek, na co Makura, aż się odsunął.
- Sugerujesz, że to ja was wydałem? –  powiedział z wyrzutem i posadził chłopaka na ziemi. Zaczął mu owijać głowę bandażem.
- Bingo, przyjacielu… - jęknął z bólu.
- Kto ci nagadał takich głupot… To nie mogę być ja. Nie wydałbym cię. Pewnie Levi ci to powiedział, on zawsze urządza jakieś spekulacje.

- Levi nie żyje Jogi… - brunet popatrzył na azjatę wielkimi, zmęczonymi oczami. Nie chcąc już nic mówić podniósł się i dziękując cicho przyjacielowi poszedł tam skąd przyszedł wczoraj.  Zostawił chłopaka w osłupieniu wiedząc, że tego długo nie zapomni. Bo przecież o zmarłych mówi się tylko dobrze.


________________________________________________________________________________________________________________________________________________

Cześć misie... 
Słuchajcie... Prosze po komentujcie bo troche mi przykro jak widze te 13 komentarzy.. dziekuje tym co sie fatygują, ale błagam Was... Jak każdy człowiek potrzebuje troche motywacji misie. Dziekuje za każde wejście, za każdy komentarz, ale chcialabym ich.. troszke więcej.

Jest nowa zakładka Wattpad.. daje to ff także tam. Musze uzupełnić te wszystkie rozdziały także nie jest na bieżąco. Dziekuje Wam do następnego.

22 komentarze:

  1. Świetny rozdział ! Trochę krótki, ale świetny ;)
    Czy 'napad' na Li był przypadkowy, czy może ktoś to specjalnie zrobił? Co teraz będzie z całą trójką? I dlaczego Liam zadzwonił właśnie do Jogi'ego?
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :)
    Trzymaj sie misiek !
    ~ @zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś krótki ten rozdział, tak mi się wydaję, ale jak zawsze jest niesamowity. Dziewczyno podziwiam Cię za to, że cały czas wymyślasz jakieś nowe akcje/ wątki dzięki temu twoje opowiadanie chcę się czytać i czytać i nigdy nie staje sie nudne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Awww rozdzial boski skarbie jak zawsze *.* omg Li zostal ogluszony i okradziony nie :c to mi sie nie podoba ;p dobrze ze mial zeby zadzwonic i byl on w drodze :) ehh ta glowka Liama biedactwo,powinien wiecej uwazac :) nie moge sie doczekac nastepnego i jak sie to dalej wszystko potoczy :3 milego weekendu misiu <3 @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  4. szkoda ze taki krótki ten rozdział, chciałoby się czytać i czytać �� i ciekawe kto pobił Liama i co powie jak Lily go zobaczy albo Zayn /luuvmyheroes

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej misiu, przepraszam ale ostatnio nie cztalam bloga 😢 nie mam czau na nic...wiem ze bolg jest swietby bo cztala. Ale w pewnym miemecie przerwalam...mam peene problemy i nie czytam po prostu nic...przysiegam ze przeczytam calego bloga gdy tylko znajde chodz jeden dxin wolnego bede czytac i czytac 💕💕



    Naprawde bardzo przepraszam @aleks77025635

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej misiu, przepraszam ale ostatnio nie cztalam bloga 😢 nie mam czau na nic...wiem ze bolg jest swietby bo cztala. Ale w pewnym miemecie przerwalam...mam peene problemy i nie czytam po prostu nic...przysiegam ze przeczytam calego bloga gdy tylko znajde chodz jeden dxin wolnego bede czytac i czytac 💕💕



    Naprawde bardzo przepraszam @aleks77025635

    OdpowiedzUsuń
  7. szkoda, że taki krótki, ale za to świetny jak każdy <3
    @perfpaynox :3
    P.S. cały czas czytam x

    OdpowiedzUsuń
  8. Już się kurde pogubiłam... Kto kim jest, ale to oczywiście Twój cel zamierzony. TAK WIĘC, DZIĘKUJĘ CI BARDZO, ŻE ZNÓW KURWA PÓJDĘ SPAĆ, A NIE PRZEPRASZAM JA WŁAŚNIE NIE ZASNĘ. BĘDĘ SIĘ GAPIĆ W SUFIT (JAK ZAWSZE) I MYŚLEĆ KTO ICH WYDAŁA I W OGÓLE. WIELKIE DZIĘKI, ŻE PISZESZ TAK ZAJEBISTE OPOWIADANIA....

    WENY<3 ŻYCZĘ, BO CHCE WIEDZIEĆ CO SIĘ STANIE DALEJ!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekam na więcej xxxxxx

    OdpowiedzUsuń
  10. Krótki, lecz boski <3 czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepraszam...To żadne wytłumaczenie,ale przez szkołę zawalam tyle innych rzeczy jak np to opowiadanie ;/


    Rozdział swietny ! Mam nadzieję,że Liam wróci szybko "do domu" i pogodzi się z Lily.
    Do następnego <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  12. I cały komentarz by diabli wzięli, pisz od nowa.

    Boże dziękuję, że mi przypomniałaś bo bym zapomniała i nie przeczytała. Masz szczęście bo nie umarłam tylko jestem w ciężkim szoku. tak, to jest właśnie moment na moje dłuuugie przemówienie. Od początku. Kurde jak Zayn mógłby pieprzyć się z Lily. Od tego jest on, Liam helooooł. I tak, brawo głupku kochasz ją i to cholernie mocno to twój cały świat. Co tam praca no Liam no. I po co był ten bulwers? Trzeba było tam siedzieć na dupie ale nie! Wywiało cię gdzieś nie wiadomo gdzie i cię okradł mały gremlin jakiś skubany. Co do Azjaty... nadal mu nie wierzę, kłamie jak z nut, medna zdradzicka. Ja bym lepiej na niego uważała, na pewno ich wyda by mieć kasę. Mimo to mam nadzieję, że Liam wróci i się pogodzą i będzie spokojnie. Chociaż jest za spokojnie, cholera. To nie na moje nerwy. Ale tak bardzo chce ten kolejny rozdział, który postaram się jakoś przeczytać na tych zawodach, oby było WiFi.
    I na koniec oczywiście.. 13 czy 40 komentarzy, są i motywują, czyż nie? Ja też będę Cię zawsze motywować, jesteś najlepsza ♥
    @Arixiel

    OdpowiedzUsuń
  13. Wciaz czytam i jest wspanialy rodział @anett6_9

    OdpowiedzUsuń
  14. Matkoooo ale mi humor poprawilas❤️❤️ Rozdzial znowu najlepszy, mega dobrze sie czyta! Juz nie moge sie doczeka aż ta akcje rozwiniesz, weny kochanie i do napisania!

    OdpowiedzUsuń
  15. kurczę niech Liam się w końcu pogodzi z Lily!!
    cudny rozdział xx
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio cos rozdzialy sa krotkie... a moze to tylko moje odczucie? ale rozdzial naprawde mi sie podoba... a i jeszcze raz sory za to ze nie mialam czasu... ale w ostatnim tyg mialam codziennie cos do napisania @kaprysia666

    OdpowiedzUsuń
  17. Hej świetne to Twoje opowiadanie. Co prawda niedawno na nie trafiłam, ale bardzo mi się podoba i na pewno będę tu częstym gościem. Pozdr ;-)

    OdpowiedzUsuń
  18. mmmmm akcja się rozkręca. Nie komentowałam wcześniej kilka rozdziałów, bo je przegapiłam. Przepraszam, ale już jestem na bieżąco. ^^
    Nie możesz zrezygnować z tego opowiadania! Wszystko robi się coraz bardziej zawiłe. JA CHCĘ WIEDZIEĆ CO BĘDZIE DALEJ!
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. :*
    @Tyska1993

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepraszam misiu, że na odwiedzałam Twojego bloga, ale miałam zastój... Nie miałam ochoty czytać jakichkolwiek opowiadań :< Ale postanowiłam do nich wrócić! Także jestem :)
    Bardzo fajny rozdział! Ciekawi mnie kto dostarcza informacji Drewowi o nich...
    Czekam na kolejny rozdział xx
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  20. Kochana nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału nie trzymaj mnie w takiej niepewności co będzie dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Szablon by @Lyvia_x