piątek, 6 lutego 2015

Rozdział 28

Cała trójka wybiegła z pokoju. Liam z naładowanymi pistoletami ruszył w stronę holu, a Zayn pociągnął Lily w lewo, gdzie było wejście na chody. Blondynka poczuła jak Malik popycha ją w tłum uciekających tylnymi schodami. Popatrzyła na niego tylko z zapytaniem w oczach, ale on pokazał jej, że ma iść dalej. Tak też zrobiła. Przepychając sie przez tłum ludzi, który nad wyraz szybko sie poruszał schodziła na dół. Nagle jej ciało przeszył pisk. Usłyszała strzał i wiedziała, że strzelcy weszli na schody z dołu. Trzymała pistolet mocno i oglądając się to za siebie, to przed siebie czekała na cel. W pewnej chwili zdała sobie sprawę, że wokół niej są tylko ściany. Ludzie sie ulotnili do góry lub na dół, a ona została sama. Widząc, że drzwi u góry zostały zamknięte, nie miała wyboru i poruszała się do przodu. Stawiając ostrożnie kroki, czekała aż ją zastrzelą. Bała się, że to ostatnia chwila jej życia, która była spędzona w klaustrofobicznym korytarzu, prowadzącym w dół. Zobaczyła, że w jej kierunku biegnie stado facetów ubranych w moro. Zawahała się na chwile, ale jednak strzeliła i pierwszy z nich upadł.
W klatce piersiowej poczuła ukłucie, takie dziwne jak nigdy. To była adrenalina. Już nie czekała tylko zaczęła biec i strzelać do mężczyzn przed nią. Padali jak muchy, a ona traciła po woli oddech. W pewnej chwili poczuła ból w łydce. Przed nią padł kolejny, a jej spodnie ściemniały pod wpływem krwi. Dziewczyna wyszła na zewnątrz i upadła, trzymając sie za nogę. Od razu podbiegł do niej i wziął ją na ręce idąc do auta Leviego, które dobrze znał. Wokół nie było już strzelców, leżały tylko jakieś pojedyncze ciała. 
Auto było otwarte więc Malik posadził Lily na tylnym siedzeniu i zaczął delikatnie opatrywać jej nogę, nawet nie pytając co się stało.

Payne szedł powoli, choć wiedział, że zaraz go zaatakują. Krzyki dochodziły zza rogu, a stukot nóg cały czas się zbliżał. Zanim chłopak się obejrzał, obok jego ucha przeleciał nabój wystrzelony przez jednego ze sługusów Marlocka. Szybko przywarł do ściany i poruszając się blisko niej szedł w kierunku, gdzie czekał na niego ostrzał. Zatrzymał sie przy samej krawędzi i chwycił lufę wystającej przed nim broni. Obrócił ją sobie w dłoniach i złapał posyłając strzelca na podłogę. Od razu strzelił w niego i wystawił pistolety przed siebie. Naciskając cały czas spusty trafił w kolejnych opancerzonych facetów z kaskami na głowach, jednak to nic im nie dawało. Padali jak muchy z zaskoczenia, że ktoś w ogóle do nich strzela. Na mundurach mieli nadruki z sił specjalnych wojska, ale to były tylko cholerne plagiaty.
Payne jednego z nich obrócił nogą i wziął naboje do pistoletu, chowając je do kieszeni. Zbiegł po schodach obserwując wszystko przed nim, czy posiłki nie nadchodzą. Schodził powoli do głównego wejścia, gdzie czekała cała chmara ludzi z bronią. Wziął głęboki oddech, czując jak pot spływa mu po skroni. W głowie nie miał nic. Żadnych myśli prócz jednego imienia dla którego to robił. Dla sensu jego życia i promyka nadziei, który dał mu szanse na nauczenie się miłości. Tym imieniem było imię Lily.
Wszedł na środek holu i od razu został przez wszystkich zauważony. Wzrokiem wodził po każdej osobie szukając tej jednej, której chciał zadać największy ból. Jej ciemno-brązowe oczy było widać bardzo dokładnie w tłumie tych wszystkich ludzi. Krzyki cywilów, nie wybijały Liama ze skupienia. Patrzył na nią tak intensywnie, ona z resztą na niego także. Nie spuszczali z siebie oczu, a między nimi mogłoby sie wydawać, że powstają iskry. Nikt się nie odzywał, a zabójcy czekali na rozkaz ich szefa, czy mają zaatakować, jednak on tylko im oznajmił, że mają szukać dziewczyny. Biegnąc na schody ominęli detektywa. Nawet go dnie dotknęli.
- Załatwię to sam - wycedził Drew otwierając mechaniczny nóż i robiąc krok w stronę Payne'a.
- Nie - Madison zatrzymała swojego narzeczonego ręką, nie przerywając kontaktu wzrokowego z brunetem przed nią. - Ja się tym zajmę. Bedzie mi bardzo miło zabić kochasia mojej przyjaciółeczki - uśmiechnęła się wrednie i wyrwała nóż z ręki Marlocka.
Zaczęła iść w kierunku policjanta pewnie, z uniesioną głową. Jej włosy lekko falowały, a na twarzy nie było widać cienia wątpliwości tego co robi. Jednak jej oczy nie umiały dobrze kłamać. Za każdym razem oczy człowieka mogły powiedzieć prawdę. Że się boi, że ktoś nie jest czegoś pewny, a czasem wręcz dobre rzeczy. Że ktoś kocha, że jest szczęśliwy i radosny.
Jednak jej oczy były praktycznie bez wyrazu, ale Liam był jedną z niewielu osób, które miały dar wyciągania z ludzi emocji. Krył go, ponieważ jako policjant musiał być twardy. Nie był pieprzonym psychologiem, żeby ludzie opowiadali mu swoje życie (nawiasem mówiąc dużo ludzi proponowało mu tą posadę). Lecz czasami przydawało mu się to. W takich sytuacjach jak teraz, żeby znać słaby punkt osoby, z którą ma się zamiar zmierzyć.
Ciemne oczy kobiety emanowały złością do chłopaka. Z jednej strony go nie znała, ale z drugiej nienawidziła go za to, że uniemożliwia on zadania ostatecznego ciosu w Black i, że kolejny chłopak obdarzył ją uczuciem.
Była już na tyle blisko że spokojnie mogła dźgnąć Payne'a nożem, ale stali oboje nadal nic nie mówiąc wpatrzeni w siebie złowrogo.
- Jak to jest być kolejnym kochankiem panny Black? - zapytała przez zaciśnięte zęby, ze złości gniotąc w ręce uchwyt noża. - Jak to jest kochać kogoś tak fałszywego jak ona?
- Nigdy nie zaznałem - powiedział spokojnie chłopak, chociaż kłamał, bo przecież na początku nie znał nawet jej prawdziwego nazwiska.
- A więc kolejny przez nią zaślepiony! - zaśmiała się głośno i cisnęła nożem w podłogę tak, że wbił się w drewnianą posadzkę pionowo. Drew też się z nią zaśmiał, a za nimi reszta sługusów, których w ogóle to nie śmieszyło... Ale ona była jak ich królowa, kiedy ona sie śmiała oni też musieli, tak po prostu było... Albo lecisz na stos.
- Widzę, że twoi poddani już załapali jak ci lizać dupę, księżniczko? - odgryzł się brunet i uniósł brwi marszcząc czoło. Dziewczyna zbiła go wzrokiem i obeszła na około. - Miałem cie zabić, kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem...
- Ohh kochany - zachichotała. - I tak byś nie dał rady. Jedyne co potrafisz to pieprzyć tą sztuczną blondynę...
- Zamknij tą cukierkową mordę - wrzasnął, na co brunetka się wzdrygnęła wystraszona.
- A co? Nie prawda? Wasz gorący seks nie jest na tyle dobry? Trudno ci ranić przyjaciela, co? - mówiła z udawanym współczuciem.
- Nie ranię go - powiedział, a w jego żyłach buzowała krew. Na karku wystawała mu żyła ze złości i zaciśniętych zębów.
Madison nachyliła się do ucha mężczyzny.
- Ta suka go z tobą zdradziła - zaszeptała. Nie zdążyła sie odsunąć i poczuła jak gorąca krew cieknie jej po policzku. Złapała się za niego i widząc na swoich palcach krew rzuciła się z pazurami na detektywa. Ten dał jej z liścia w twarz, aby się od niego odsunęła na odpowiednią wysokość.
- Nie bije kobiet... Ale ty jesteś wyjątkiem - nabił pistolet i już miał strzelić, kiedy upadł na ziemie popchnięty przez Drew. Ten zaczął go okładać pięściami z całej siły i nie zamierzał przestać.
- Jebany glino! - wrzasnął na całe gardło. - Do jasnej cholery zraniłeś ją! - Marlock bił policjanta ile sił w rękach. Po chwili jednak zamienili się miejscami i to właśnie Payne, z opuchniętym już okiem i przeciętym łukiem brwiowym okładał teraz szefa mafii. Bez opamiętania.
- To za te wszystkie kurewskie kłamstwa, które wypowiedziała twoja dziwka! - wrzeszczał wściekły. - Za to co mówiła o aniele który uratował mi życie!
W tym momencie słychać było otwieranie sie drzwi frontowych i sygnał policji. Madison już dawno wynieśli do czarnego, opancerzonego auta zabójców. Marlock odpychając nogami Payne'a wstał i chwiejąc sie na nogach, uciekł wycierając spływającą krew ze swojej twarzy. I tyle go widzieli.
Detektyw wstał powoli i nie spiesząc się powędrował do łazienki. Włączył światło i zamknął toaletę na klucz, wcześniej sprawdzając czy nikt z niewinnych ludzi wie tam nie kryje. Włączył soje i umył twarz zimną wodą, aby zastopować rozprzestrzenianie się wielkiego guza przy oku i pozbyć się świeżej, płynącej z brwi i ust krwi. Popatrzył na okno i zobaczył jak cała armia wyskakuje z okien i wbija się do dwóch aut ruszających od razu do ucieczki. Policja nawet nie zdarzyła ich złapać. Cieniasy. Ja bym ich dawno zamknął - pomyślał Payne i oparł się o kafelki czekając jeszcze parę minut, aż wszystkie krzyki ucichły. Poprawił ubranie i wyszedł z łazienki biorąc wszystko co miał  i spokojnym krokiem, gwiżdżąc wyszedł z hotelu i powędrował do żółtego auta.
Miało na sobie jeszcze dwa czarne pasy, więc trudno było je pomylić z jakimś innym. Otworzył drzwi i zobaczył, ze na siedzeniach już czkają Lily i Zayn. Popatrzył na mokre miejsce w środku i skrzywił się patrząc po chwili na łydkę dziewczyny w bandażu. 
- Wziąłem nasze torby kiedy uciekli - Malik wskazał głową na bagażnik gdzie były ich walizki. 
- Dzięki - Payne kiwnął głową i przysiadł na miejscu pasażera obok kierowcy.
- Rozumiem, że darmowe operacje plastyczne z firmy Marlock Plastic Surgery*? - roześmiał się Zayn patrząc na twarz detektywa, a Liam tylko przewrócił oczami. W lusterku zobaczył zatroskany wzrok dziewczyny i uśmiechnął sie do niej uspokajająco. Otworzył schowek szukając jakiegoś plastra, ale zamiast niego znalazł karteczkę.

"To moje klucze do domu w Los Angeles. Miłej zabawy! - Levi"

- Czyli gdzie jedziemy? - zapytała cicho Black, widząc jak policjant kręci wokół palca dzwoniącymi kluczami.
- Zdaje sie, ze do Ameryki - uśmiechnął sie mulat, na co Payne, także sie uśmiechnął.
- Obiecuje wam, że to ostatnia nasza podróż... Już nas nie złapią - zaśmiał się Liam i poklepał przyjaciela po ramieniu.
- Co tam sie stało? - barmanka uniosła brwi.
- Opowiem wam w czasie podróży - uśmiechnął się. - Ruszajmy.




* Plastic Surgery – Chirurgia Plastyczna


_______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Hi! Jak rozdział? Podołałam opisaniu walki?
Nie bede sie za długo rozgadywać x uznałam ze nie bede was prosić o komy i tak dalej bo po co... mogłabym, ale jak to olałam to jakoś mam luuuz xd 

Jejku... jutro pierwszy koncert OTRAT... Szkoda że nie jade xd 
No nic x kolejny rozdział bedzie już, jak bede rok starsza xd KOcham Was misie i dziekuje za to że jesteście x 

Obiecuje że kolejne ff bedzie lepsze  bedzie Was wiecej :* 

14 komentarzy:

  1. Podołałaś, podołałaś !
    Świetny rozdział :)
    Dobrze, że nic im się nie stało :) Znaczy takiego poważnego :D
    Mam nadzieję że teraz będą już naprawdę bezpieczni.
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) /@zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  2. Niesamowity rozdział kochana :)
    Cieszę się, że akcja się tak potoczyła i wszystko jest ok.
    Liam <333
    Życzę wełny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, emocje jeszcze mnie nie opuściły :)
    Kolejny rozdział jak będzie starsza? To może być fajne XD mam nadzieję, ze przy boku Liam'a <3 ... świetny rozdział i do następnego ;3 Powodzenia xx /@luuvmyzaynxx
    PS To chyba już koniec ucieczki ... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. LIAAAAAM!!!! O.O JAK MOGŁEŚ??!?!?!??!?!?!!? UDERZYŁEŚ MAD!!!! TY TĘPY IDIOTO!!!! WYZYWAĆ TO JĄ MOŻESZ DO WOLI, ALE NIE BIĆ!!!! KURWA!!!! (kolejny dowód, że ubóstwiam Dadi (PACZ POŁĄCZYŁAM IM IMIONA I WYSZŁO TAK GHDBJHUJSK)) Kolejne ff? Już możesz mnie zapisać do informowanych!!!! O TAK!! OGÓLNIE TO CHCE JUŻ NOWY. BĘDZIE FAJNIE. ALE JA CIEBIE BŁAGAM, ABY TYLKO DADI WYSZLI CAŁO!!! KOBIETO NIE KRZYWDŹ MNIE I ICH. MOJE SERCE JUŻ SIĘ NIE POZBIERA PO KOLEJNYCH ROZPADZIE (jednym z nich jest OTRA gdzie nie ma Polski (Pieprz się MODEST!)) NIE WIEM CO JESZCZE NAPISAĆ. UGH... DOBRA CHCE KOLEJNY. KOBIETO KOCHAM TO FF JEST TAKIE ZAJEBISTE, ŻE AŻ SZOK. O KIM BĘDZIE NOWE FF? HMMMM... DOBRA KOŃCZĘ I IDĘ ZROBIĆ SOBIE KOLACJE BO NIE WYTRZYMIE TUTAJ HEHEHE

    POZDRAWIAM I ŻYCZĘ WENY <3

    @Paczek_Niall ♥

    PS. ZNAJDŹ LASKĘ MALIKOWI. TRÓJKĄT NIE WCHODZI W GRĘ KOBIETO!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wooow! Dobrze, że Liamowi nic więcej się nie stało. Ameryko, witaj ;D
    Boże, ten rozdział był cudowny!! Już nie mogę doczekać się następnego <3
    @najal_myhusband

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo*__*kocham kocham,dobrze że są cali,czekam na kolejny skarbie ;** @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  7. Los Angeles! <3
    Dobrze, że nikomu nic się nie stało.
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. :*
    @Tyska1993

    OdpowiedzUsuń
  8. O cholera :o
    Myślałam, że Lily ujdzie cało a tu jednak w nogę dostała jeju chyba nic poważnego się nie rozwinie.
    Bałam się o Liama ja pierdziele nieźle się działo. Myślałam także, że zabije ją no a tu jednak nie :( szkoda oj szkoda.
    Los Angeles *-* jeju trzymam za słowo Liama, że już tam ich nie znajdą.
    A i te komentarze ostre o kurwa, no powiem Ci nieźle się spisałaś ♥
    Kocham i jak pomyślę, że zaraz koniec I części to aż się wzruszam :')

    OTRA będzie genialna, co prawda mieszanka wybuchowa piosenkę ale tam xd
    Szybsze wszystkiego najlepszego ♥
    @Arixiel

    OdpowiedzUsuń
  9. jeju ten rozdział to jest mistrzostwo!!
    to jak Liam przypierdolił Madison >>>>>>>>>>>>>>
    nie mogę się doczekać następnego!
    btw Wszytskiego najlepszego, follow od idoli, spotkania ich i spełnienia wszystkich twoich marzeń xx
    @ziam__shipper_

    OdpowiedzUsuń
  10. SUPER SUPER DUPER !

    http://www.twitlonger.com/show/n_1skhior
    tak przy okazji to mogłabyś udostępnić link na blogu ? chodzi o to, że jest dużo czytelników i każdy jeżeli to zobaczy i przeczyta to są bardzo duże szanse. Jeśli nie to przepraszam za spam xx

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział cudowny, idealny <3
    Liam napieprzający Madison to życie >>>>>>>>
    Do następnego <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń

Szablon by @Lyvia_x