piątek, 9 stycznia 2015

Rozdział 25

Wiatr rozwiewał jej włosy kiedy patrzyła na widok rozciągający się przed nią. Uśmiechnęła się sama do siebie, wpatrując się w masę niskich budynków Amsterdamu. Gdzieś w dole płynął powoli, lekko zamarznięty kanał  Burgemeester Van Tienhovengracht, a ona wpatrując się w niego nie myślała o niczym. Pierwszy raz od wielu miesięcy. 
Miała ubrany na sobie tylko lekki puchaty sweter, który naciągnęła na dłonie przytrzymując go piąstkami. Objęła  swoje ramiona, aby było jej cieplej. Na nogach miała spodnie dresowe i grube zimowe skarpety w śnieżynki. Spojrzała na  termometr. Było minus osiem stopni. Czuła jak na policzkach robią się jej rumieńce. Wzięła głęboki oddech. W porównaniu do Londynu było tam świeższe powietrze. Drzewa były posypane śniegiem. Wszystko iskrzyło się w blasku słońca, sprawiając wrażenie że jest jeszcze jaśniej niż w lato. 
Potarła dłońmi, rozgrzewając je trochę. Lubiła kiedy mroziło jej skórę. Było to przyjemne uczucie. Na jej ramionach zrobiło się ciepło, a czyjeś palce zacisnęły się na materiale i pociągnęły gwałtownie do tyłu. 
Dziewczyna zareagowała natychmiast wyrwała się i wyciągnęła pistolet łapiąc się poręczy balkonu. Chciała już zacząć krzyczeć, ale kiedy zobaczyła sprawcę tego wszystkiego, oniemiała. Przed nią stal Liam z rękami w górę, opatrunkiem na dłoni i dość rozbawioną miną co wkurzyło Lily. Schowała pistolet i podeszła do chłopaka zaczynając uderzać pięściami o jego tors. 
- Jak mogłeś myślałam że zaraz zejdę z tego świata, a ty co?! - jęknęła opierając się o chłopaka, który zamknął ją w uścisku.
- Sorki... Chciałem cie tylko pociągnąć żeby się przytulić, ale coś mi nie wyszło i prawie mnie zastrzeliłaś, skarbie. - wytłumaczył się śmiejąc cicho. Spojrzał na dziewczynę z góry i uśmiechnął się szeroko oczekując, że ta go pocałuje, ale nic z tych rzeczy. Odsunęła się tylko i z rękami na biodrach weszła do pokoju.
- Palant z ciebie Payne - pomachała głową i włączyła czajnik. Wyciągnęła dwa kubki z szafki i wzięte ze śniadania dwie torebki herbaty. Nalała wody do kubków i oparła się o blat stołu patrząc na wychodzącego z balkonu policjanta. Uśmiechnął się do niej i zamknął drzwi od loggii poprawiając firankę. Usiadł na krześle obok niej i spojrzał na nią tak, że zaczęła chichotać.
- Daj mi buziaka - powiedział z miną zbitego psa, a Li pokręciła tylko głową.
- Nie dam Ci, byłeś nieznośny – zażartowała, dosypując cukru do herbaty, z której wcześniej wyjęła torebki. - Dwie łyżki skarbie? - kątem oka śledziła to, co robi brunet.
- Tak, bardzo proszę - oparł się łokciem o stół i poczekał aż dziewczyna poda mu napój. Kiedy położyła kubki na stół pociągnął ją na swoje kolana, przez co wylała jego herbatę na stół.
- Jezu Liam - westchnęła i wzięła szmatę ścierając brązowawą wodę ze stołu i z ziemi. Poczuła dłonie na swoich biodrach i zdzieliła chłopaka szmatą tak że krople herbat miał na twarzy. Blondynka wybuchnęła śmiechem i usiadła mi znowu na kolanach biorąc swój kubek i popijając herbatę. Detektyw przewrócił oczami trzymając ją mocniej aby nie spadła. 
- Pójdziesz dzisiaj z nami wybierać dla siebie nową broń, zgoda? - zapytał jakby był pewien że pójdzie. Po chwili zastanowienia Black kiwnęła głową i poczochrała mężczyznę.
- Jasne, że pójdę - zachichotała i ubrała swoje ciemne jeansy. – Takiej okazji nie można przepuścić – Nałożyła kurtkę na sweter oraz spięła włosy w kucyk, przyklepując parę niesfornych małych loczków. Pociągnęła chłopaka do wyjścia i zapukała do Zayna, który po chwili wychylił głowę. Dziewczyna zlustrowała go wzrokiem. Było widać że nie ma na sobie koszulki. Westchnęła cicho i spojrzała na drzwi zasłaniające większość jego ciała. 
- Już idziemy? - zapytał zdumiony szybko biorąc jakiś t-shirt, czapkę i szalik. Kurkę założył idąc za Liamem, który też musiał zajść po okrycie wierzchnie. 
- Gdzie jedziemy konkretnie? - zapytała siadając z tyłu samochodu. Ręka ją lekko zabolała w łokciu kiedy zapinała pas, ale jedyną jej reakcją było skrzywienie się. 
 - Do Dave's Gun Shop. Pracuje tam nasz znajomy i...
- Waszymi znajomymi są wszyscy których spotykamy na świecie... Ludzie czy wy macie jakąś listę? – westchnęła nie dając dokończyć  Liamowi. Ten popatrzył na Zayna i oboje wypchnęli śmiechem. Dla nich to było wszystko tak oczywiste, ale barmanka nie miała pojęcia co w jej wypowiedzi było takiego nadzwyczajnie śmiesznego.
- Lily, czasami kiedy jest się detektywem, poznaje się różnych ludzi. W Amsterdamie już kiedyś gościliśmy więc znamy to miasto jak własną kieszeń. Z resztą… Nawet jakbyśmy go wcześniej nie widzieli i tak byśmy o nim wszystko wiedzieli – wytłumaczył Zayn rozbawiony. Black zabiła go wzrokiem za te żarciki i fuknęła pod nosem.
- Mądrale z was… Świetnie się dobraliście – skomentowała cicho. Przyjaciele zaczęli się śmiać jeszcze głośniej.
- Zamknąć się, bo wysiądę w trakcie drogi – ostrzegła łapiąc za klamkę drzwi. – A tego chyba nie chcecie, co? – uśmiechnęła się zirytowana i widząc przerażone miny chłopaków usiadła normalnie. – Tak myślałam.
- Wiesz co Liam… Nie mogłeś spotkać jakiejś innej, mniej wymagającej laski która biega, a jej przeszłość jest tak zawiła, że można tego nie ogarnąć? Tak trudno znaleźć kogoś takiego? – zapytał teatralnie Malik podnosząc ręce do góry. – Nosz jasna cholera.
Po tych słowach poczuł uderzenie w ramie. Syknął i złapał się za nie lekko.
- Nie w szczepionkę! – zawył z bólu pokładając się na fotelu. Lily się roześmiała, a na twarzy Zayna wymalował się szczęśliwy, szczery uśmiech triumfu. Bo właśnie o to mu chodziło. Żeby zobaczyć jej uśmiech, który został wywołany właśnie przez niego.
Po chwili dojechali do sklepu, położonego w samym środku miasta. Był to nie duży sklepik, pomalowany na biało. Dach był pokryty czerwonymi dachówkami. Nad drzwiami wisiał dzwonek. Kiedy Payne popchnął drzwi rozległ się znajomy dźwięk , a z zaplecza wyszedł facet w średnim wieku. Miał na sobie pomarańczową polówkę, z logiem Holenderskiej drużyny piłki nożnej. Miał lekko posiwiałe włosy i wąsik, ale jego uśmiech kiedy zobaczył chłopaków był przeogromny.
- Finn! – zawołał Zayn podając rękę mężczyźnie. Rozpromieniony ujął ją i potrząsnął mocno. Tak samo z dłonią Liama.
- Welkom - zaśmiał się wąsaty. –A cóż to za schoonheid* dama? – zapytał widząc Lily. Nie wiedziała co za określenie użył, ale zachichotała cicho przedstawiając się. – Czego wam trzeba przyjaciele? Nie sądziłem, że jeszcze kiedyś u mnie zawitacie.
- Mamy mały postój w podróży… Potrzebujemy nowego asortymentu… Czegoś mocniejszego… Czegoś…
- Z przytupem – dokończyła blondynka posyłając Payne’owi oczko.
- A więc… - Finn zaczął patrzeć na swoje półki pełne najróżniejszych pistoletów, naboi, czy nawet jednej półeczki z nożami. Lily szła za nim i oglądała podpisane bronie.
- Jest coś w miarę małego, ale co ma zasięg? – zapytała patrząc na bronie mniejszej wielkości. Finn sięgnął na dolną półkę i obrócił w palcach jeden z pistoletów, który w połowie miał drewnianą rączkę.
- To AMT Hardballer – wytłumaczył. – Zasięg i celność jest świetna. Idealna dla ciebie. Myślę że będzie świetna… Powinnaś wziąć sobie tez nóż kochana… Samym pistoletem wojny nie wygrasz – palcem pokazał następny regał.
- To tak – zaczął Zayn. – Potrzebujemy jeden PGM Mini-Hecate do samochodu, Steyr AUG Para i  IMI Desert Eagle dla mnie – barmanka wytrzeszczyła na niego oczy, a kiedy zobaczyła co bierze sprzedawca myślała że oszaleje. Karabin snajperski był tak duży że ona sama by go nie utrzymała, a dwa pistolety zabiły by ją w ciągu sekundy, szczególnie w rękach kogoś tak dobrze wyćwiczonego jak Zayna.
Liam poprosił o ten sam ekwipunek co Malik pomijając już karabin. Schowali pistolety za paski. Finn dał jeszcze cały zapas naboi do wszystkich broni. Wzięliśmy jeszcze parę noży do walki wręcz oraz granaty. Jak to powiedział Payne „na wszelki wypadek”.
- Spoko. Bazukę jeszcze mamy. – odparł mulat.

Liam odszedł parę kroków z właścicielem sklepu.
- Jest Levi? – zapytał cicho przysuwając się do mężczyzny. Ten odsunął kotarę oddzielającą zaplecze i sklepik.
-Czeka na ciebie – wpuścił chłopak i poszedł znowu do Lily i Zayna.
Brunet wszedł do jeszcze przedsionka i skierował się do malutkiego pomieszczenia z fotelem i stolikiem. Na krześle siedział młody mężczyzna.  Miał jasne blond włosy, a w ręku trzymał walizkę. Wyglądał na dobrego gościa.
- Hej, detektywie – przywitał się z nim Levi. – Mam to, co chciałeś – szepnął. – Ale ani słowa. Ściany słuchają Liam. Nie wiem czy jesteście tu bezpieczni… - mówi zaciskając zęby. Sięgnął do kieszeni i podał Payne’owi plik pięciuset funtowych banknotów. Policjant schował je szybko do kieszeni.
- Wiem że musimy uważać. Szczególnie na nią. – kiwnął głową lekko w bok.
- Wiesz, że oni jej szukają już w Hiszpanii… Liam nie ufajcie nikomu. Nawet mnie rozumiesz. – złapał go za ramiona.- Jeżeli wpadniecie, prędzej czy później Anglia będzie skończona… Marlock zarzyna kolejne osoby. Jeżeli dowie się, że byliście u Finna on już nie żyje, rozumiesz… Nawet jeżeli wyśpiewa wszystko będzie nie żywy.
- Kogo już zabił? – z ust detektywa wydobył się cichy pisk.
- Gdybym nie śledził waszej drogi z Yogi’m i tak bym wiedział… W całej Wielkiej Brytanii piszą o zamordowaniu recepcjonistki z zimną krwią w pobliżu Folkestone… To nie są żarty…
- Yogi ma mi wysłać raport koło północy. Dowiem się reszty… Dzięki Levi… Uciekaj… Lepiej dla ciebie – Payne poklepał go po ramieniu. – Dzięki tobie mamy na kolejne trzy miesiące życia… Mam nadzieje, że nie będę musiał cię zabijać Lev… - powiedział szczerze.
- Wiesz co… Przygotuj się na to. Wiesz, że szczerość była zawsze moją mocną stroną, a zwłaszcza w sytuacjach stresowych – zaśmiał się nerwowo. – Wracajcie… Kiedy będzie czas Yogi, was poinformuje. Ucieknijcie jak najdalej się da. Na jakieś zadupie gdzie was nie znajdą Liam… Jeżeli to przez nią narażacie swoje życia, to musi być naprawdę niezwykła – blondyn zaczął wycofywać się w stronę tylnego wyjścia.
- Jest… Jest tego warta.
- I oby się wam udało – zasalutował i swoim spokojnym krokiem wyszedł ze sklepu. Liam zapiął kieszeń kurtki i wrócił do głównego pokoju.



*Welkom - z hol. Witajcie
Schoonheid – z hol. Piękna



______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Witam Was po małej przerwie. Nie bede się rozpisywać. Niestety troche mi sie odechciało ostatnio pisać ze względu na tak małą liczbe osób, które przeczytało rozdział. Więc przepraszam.
I przepraszam że tak późno ale miałam mecz... Który za dobrze nie wyszedł... Bywa.
Kolejny rozdział będzie normalnie. Nie daje już limitu. To nie ma sensu bo nie chce kolejny raz nie dodawać. 

BARDZO DZIĘKUJE MOJEJ DROGIEJ @1DIM_YOURS KTÓRA OD TERAZ BEDZIE POPRAWIAĆ MOJE ROZDZIAŁY, ŻEBY INTERPUNKCJA AŻ TAK SIĘ NIE RZUCAŁA W OCZY. 

Więc do zobaczenia za tydzień x

20 komentarzy:

  1. Świetny! I chyba jestem pierwsza z komentarzem :D @oopsimcrazymofo

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny rozdział, czekam na next @hiniangell

    OdpowiedzUsuń
  3. Mmmmmm jakaś akcja. <3
    Czekam z niecierpliwością na next. <3
    @Tyska1993

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział ! Nawet nie wiem co mam napisać... xD
    Mam nadzieję że nic im się nie stanie, chociaż na 100% coś ich jeszcze złego spotka.
    Do następnego :) /@zosia_official

    OdpowiedzUsuń
  5. OMGGGGG hahahah Liam XD beka życia normalnie hahahah nie wiem czemu ale uśmiałam się przy tym rozdziale a zwłaszcza przy "Nie w szczepionkę" dosłownie dzisiaj mój kolega zaczął tak krzyczeć kiedy go walnęłam hahahah o nie hahahahah sikam hahahh ej ten Jodżin Zbarzin (czy jak to się tam pisze) chyba jest spoko bo jak nie to dostanie w łeb od Malika hahahah widzę że jemu też sie jako tako humor poprawił hahahah ej pamiętaj żeby mu tą laskę znaleźć bo Zayn Malik jako kawaler to wow dziwne hahahah ej nie serio znajdź mu dziewczyne bo Lily jest Liama. Ej chwila on wie że Liam jest z Lily? Bo wiesz tak jakby to tak przeczytałam albo jestem zdrowo rąbnięta co też się zdarza hahah wgl jestem w świetnym humorku bo nie miałam historia jeeeeest a za to napisaliśmy tylko krótką notatkę z bio i wolna lekcja oooooł jeeeee
    Tak wgl to chyba taka forma komentarza jest lepsza, tak sądzę XD więc od dzisiaj tak piszę lol ok Tak wgl to są w Amsterdamie a właśnie czytam "Gwiazd naszych wina" kiedy to Hazel i Gus są w Amsterdamie awwwwwwwww stara jesteś jasnowidzem JAK JA XD o nie wgl to SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU ABY TEN ROK BYŁ SUPER HIPER ZAJEBISTY ABY TP (THE POLICEMAN) ZNALAZŁO WIĘCEJ HIPER SUPER CZYTELNIKÓW JEJEJEJEJEJJE Nie wiem co jeszcze mogę napisać.. O tak nie ma Mad i Drewna :( SMUTEG gdzie jest najgorętsza para w tym ff halo halo. Ej serio chyba tylko ja tak bardzo jaram się Mad i Drewnem hahahahahhah o lol ej wgl jak dzisiaj szłam do szkoły to się wyjebałam na lodzie hahahah na szczęście nikt tego nie widział. Btw to prawie każdy się przewracał na tym śliskim lodzie hahahh XD nie wiem czemu tu to piszę ale ok XD

    Pozdrawiam i Życzę Weny <3

    @Paczek_Niall ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG najlepszy!! <3
    @najal_myhusband

    OdpowiedzUsuń
  7. Super, super, super ;3 czekam na następny :* Pozdrawiam i życzę chęci do pisania xx /@luuvmyzaynxx

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny! prześwietny! juz nie moge doczekac sie piatku haha:) mam nadzieje ze wena jest i rozdzial jak zwykle bedzie cudowny!

    OdpowiedzUsuń
  9. świetny! nie moge sie doczeka :) xx
    @perfpaynox

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozdzial super. Oni musza uciekav ale to juz. Lily i Liam to para? Czy nie? Juz sama nie wiem xd tak sie zachpwują ale no nje wiem :D

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest arcydzieło! Serio. Mówię (piszę ;) naprawdę szczerze. Mogłabyś wydać książkę. Z niecierpliwością czekam na next. Mama nadzieję, że Zayn nic nie kombinuję. >.< KC <3 WENY^.^

    OdpowiedzUsuń
  12. i jest długooczekiwany roździał <3

    OdpowiedzUsuń
  13. awww cudowny <333
    jeju już nie mogę się doczekać kolejnego skarbie ;**
    mam nadzieję że wszystko będzie oki ;))
    @nxd69

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział ! <3
    Mam nadzieję, że niedługo Zayn i Liam zabiją tamtych i będzie świętu spokój .
    Do następnego <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku jejku jejku !!!!

    Ty l ko żeby mi tu Liv nie zaczynała z Malikiem. Raz wystarczy. LIAM TAKI KOCHANY. Dla cz ego jestem prawie 100pro pewna, że Liv znów bd z Malikiem czy w taki lub inny sposób odejdzie od Liama. Pewnje w końcu przyjrzy na oczy, ale powinni twraz być razem ; o fuck
    Nie wiem co powiedzieć, bo juz mi smutno.
    xx ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Raczej w sumie wiem że są razem. Ale jakaś pikanteria, skrajne emocje, jakieś łóżko. On ją ratuje z rąk jakiegoś oblecha a ona mu wyznaje miłość bo w końcu rozumie, że tylko jego zawsze chciała. Razem będą sie zmagać z tym problemem a Malik to zaakceptuje i zrozumie że nie umie dać jej szczęścia a Liam w końcu na nie zasługuje i Liv z Lim dostaną błogosławieństwo.

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział i taki długi, uwielbiam długie rozdziały, bo da się choć na chwile, tak jak w książce, odciąć od swojej rzeczywistości :) co tu wielce pisać, na prawdę masz talent do pisania, więc nie ma tłumaczenia "odechciało mi się pisać ze względu na małą liczbę osób, które to przeczytało". Piszesz dla siebie... chyba, że się mylę ;) Pozdrawiam!
    Tymczasem zapraszam do mnie, pozostaw swoją opinie, jeśli możesz :)
    http://what-tomorrow-may-bring.blogspot.dk/

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepraszam, że tak długo musiałaś czekać ♥ Przepraszam ale już jest mój komentarz. Tak więc, jeju Liam i Lily ~*o*~ to się nazywa związek a nie Zily, pf xd
    Jeju, wiesz co? Kocham jak są jakieś rzeczy typu nazwa broni. Że to znasz, znalazłaś ♥
    kocham i lecę nadrabiać dalej. Ily ♥
    A i jeszcze! Jeju... czyli ten chińczyk jednak och nie zdradził.... a może gra na dwa fronty .. albo on ma swoich szpiegów wszędzie? Nie mam pojęcia :o Coś czuje, ze będę mega spieta u będę płakać albo emocje szczęścia mnie rosniosa i wybuchne xd
    @Arixiel

    OdpowiedzUsuń

Szablon by @Lyvia_x